Opis projektu


StartupNaMaxa to inicjatywa ustanowienia św. Maksymiliana Kolbego patronem przedsiębiorców i startup-ów. Ojciec Kolbe był człowiekiem, którego zaradność i konsekwencja powinny być wzorem dla wszystkich współczesnych ludzi biznesu. Nawet w najtrudniejszych warunkach pokazywał, jak ważna jest determinacja, proaktywność, zacięcie do pracy i wizja przyszłych działań. Dlatego chcemy, aby polscy przedsiębiorcy mogli zwracać się do św. Maksymiliana o pomoc. Po zebraniu wystarczającej ilości podpisów, petycja w tej sprawie zostanie złożona na ręce papieża Franciszka w trakcie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, w lipcu tego roku.

św. Maksymilian Maria Kolbe



Kojarzymy go głównie z pasiakiem i męczeńską śmiercią. Ale święty Maksymilian Maria Kolbe to także niezwykły przedsiębiorca, który od zera tworzył prężnie funkcjonujące instytucje. Możemy brać z niego przykład – był człowiekiem, który wykorzystał w swoim życiu wszystkie dostępne możliwości. Kliknij poniżej aby poznać lepiej życiorys św. Maksymiliana.

Młodość
Rajmund Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli, ale jego rodzice niedługo potem przenieśli się do Łodzi, a potem do Pabianic. Kiedy Rajmund miał 12 lat, w tamtejszym kościele parafialnym ukazała mu się Maryja, trzymająca w rękach dwie korony – białą i czerwoną. Zapytała chłopca, czy je chce, a równocześnie dała mu do zrozumienia, że korona biała oznacza czystość, a czerwona męczeństwo. „Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i znikła” – wspominał później. W 1907 roku franciszkanie konwentualni ze Lwowa prowadzili w Pabianicach misje. Rajmund, wraz ze swoim starszym bratem Franciszkiem, postanowił wstąpić do zakonu. Obaj przedostali się do Lwowa, gdzie wstąpili do małego seminarium franciszkanów konwentualnych. Trzy lata później dołączył do nich najmłodszy brat, Józef.

Człowiek wielu talentów
W 1910 Rajmund wstąpił we Lwowie do zakonu, przyjmując imię Maksymilian. Później wysłano go na studia do Krakowa i Rzymu, gdzie zamieszkał w międzynarodowym kolegium serafickim. Podczas składania ślubów wieczystych przybrał imię Maria.W Rzymie uczęszczał także do sławnego Collegium Gregorianum. Studia filozoficzne i teologiczne uwieńczył dwoma doktoratami. Do tego był człowiekiem zafascynowanym matematyką, fizyką i astronomią. Jest autorem m.in. koncepcji etereoplanu, czyli pojazdu do poruszania się w przestrzeni kosmicznej. Interesował się również teorią przesyłania informacji za pomocą fal radiowych, a także możliwością nagrywania dźwięku i przetwarzania go na sygnał telegraficzny.

Wydawnictwo? Żaden problem!
Zmiany, jakie dostrzegał w świecie, laicyzacja społeczeństwa i trauma Wielkiej Wojny natchnęły Maksymiliana, żeby utworzyć rodzaj bractwa ku czci Maryi, dlatego w 1917 założył wśród swoich kolegów Rycerstwo Niepokalanej, którego ideę chciał propagować przez wydawanie gazety. Nie miał w tym doświadczenia, ale dla ojca Kolbego to nie była przeszkoda. W 1919 roku ojciec Maksymilian powrócił do wolnej Polski. W styczniu 1922 roku rozpoczął w Krakowie wydawanie „Rycerza Niepokalanej”, początkowo w nakładzie 5 tysięcy egzemplarzy. Przełożeni nie wierzyli w zaradność swojego współbrata. W obawie o to, że działalność świętego zadłuży klasztor, wysłali go do Grodna, gdzie ten od razu założył drukarnię. Pracował niestrudzenie, co wkrótce przyniosło efekty. W 1927 roku „Rycerz Niepokalanej” wychodził już w nakładzie 70 tysięcy egzemplarzy, a liczba członków Rycerstwa Niepokalanej wzrosła do 126 tysięcy. Ojciec Maksymilian w pełni rozwinął możliwości wydawnicze jednak dopiero wtedy, gdy przeniósł swoje dzieło do Teresina pod Warszawą. W roku 1927 założył tu Niepokalanów, który w ciągu dekady stał się największym klasztorem katolickim na świecie, będąc mieszkaniem i miejscem pracy dla blisko siedmiuset braci.

Nie bój się większej skali
W tym okresie nakład „Rycerza Niepokalanej” doszedł do 750 tysięcy egzemplarzy, a jego wersji dla dzieci – 221 tysięcy. „Mały Dziennik” osiągnął liczbę 137 tysięcy egzemplarzy, a jego wydanie niedzielne – 225 tysięcy. Ojciec Kolbe nie chciał ograniczać swojej działalności wyłącznie do Polski. W latach 1930 – 1938 święty Maksymilian wraz z kilkoma braćmi udał się do Azji na misje. W japońskim Nagasaki założył drugi Niepokalanów. W 1931 roku otworzył tam nowicjat, a w 1936 roku małe seminarium. W tamtym roku japońskie wydanie „Rycerza Niepokalanej” miało już nakład 65 tysięcy egzemplarzy, osiągnięty od zera w ciągu pięciu lat. Ojciec Kolbe nie hamował swojego zapału. Zamierzał otworzyć podobne do Niepokalanowa polskiego i japońskiego ośrodki na całym świecie. Udało mu się tego dokonać jeszcze w Chinach i w Indiach.

Prawdziwy lider
W czasie nieobecności Maksymiliana polski Niepolakanów przeżywał kryzys, jednak po powrocie z Azji świętemu udało się przywrócić klasztor do wytężonego rytmu pracy. Od roku 1938 Niepokalanów posiadał także własną radiostację, o zasięgu obejmującym niemal cały kraj. Nie bojąc się nowinek technicznych i chcąc jak najbardziej usprawnić pracę, ojciec Maksymilian planował także budowę lotniska, aby przyśpieszyć kolportaż czasopism. W tym celu wysłał nawet swoich dwóch współbraci na szkolenie lotnicze do Warszawy, plany jednak pokrzyżowała wojna. Dnia 19 września Niemcy przystąpili do likwidacji Niepokalanowa. Bracia zostali aresztowani i umieszczeni w obozie w Amtlitz, później wywieziono ich do Ostrzeszowa, skąd jednak zostali zwolnieni 8 grudnia 1939 roku.

Wojna, nie wojna…
Ojciec Kolbe natychmiast powrócił do Niepokalanowa. Mimo zakazu okupanta, zajął się przygotowaniem trzech tysięcy miejsc dla uchodźców z Wielkopolski, w większości Żydów. Oprócz zapewnienia duchowego spokoju uciekinierom, otworzył warsztaty naprawy zegarków i rowerów, wystawił kuźnię i blacharnię, zorganizował szwalnię i dział sanitarny. Wierzył, że mimo wojny klasztor musi sprawnie funkcjonować. 17 lutego 1941 roku gestapo zabrało świętego Maksymiliana do Warszawy na Pawiak, skąd 25 maja 1941 roku trafił do Auschwitz. Zmarł w celi śmierci 14 sierpnia 1941, zgłosiwszy się na ochotnika zamiast współwięźnia. Dnia 17 października 1971 roku papież Paweł VI dokonał osobiście uroczystej beatyfikacji, a dnia 10 października 1982 roku Jan Paweł II dokonał kanonizacji Maksymiliana Marii Kolbego.

Petycja

Kochany Ojcze Święty! Jako przedsiębiorcy dobrze wiemy, że w świecie biznesu potrzeba inspirujących postaci. Tylko głęboka inspiracja daje wolę i samozaparcie konieczne do czynienia sobie ziemi poddanej. Za jedną z takich osób uważamy św. o. Maksymiliana Marię Kolbego. Znany jest głównie ze swojej bohaterskiej śmierci w Auschwitz, gdzie oddał życie za nieznanego więźnia, będącego ojcem rodziny, ale pamiętamy go także jako błyskotliwego przedsiębiorcę, wydawcę, publicystę i sprawnego zarządcę, który bezkompromisowo podążał za swoją pasją. W ciągu kilku lat osiągnął niespotykaną dynamikę rozwoju swoich przedsięwzięć, bijąc ówczesne (a nawet dzisiejsze) rekordy zasięgów, nakładów, a wszystko to z wykorzystaniem najnowocześniejszych óczesnych technologii. Nie poprzestał na tym – planował także loty w kosmos. My, niżej podpisani, jesteśmy osobami różnych wyznań, mamy różne poglądy, ale łączy nas jedno – szacunek dla ludzi z wizją, przedsiębiorów. Zgodnie uważamy, że spektakularne dokonania i sylwetka św. Maksymiliana Marii Kolbego powinny być dla wielu przedsiębiorców wzorem i inspiracją w pracy. Dlatego zwracamy się do Ojca Świętego z prośbą o ustanowienie św. Maksymiliana Marii Kolbego patronem przedsiębiorców i startupów. Liczymy na przychylność w tej sprawie, znając troskę Waszej Świątobliwości o budowanie lepszego świata na co dzień.

Podpisz petycję


Wpisz poniżej swoje dane i naciśnij przycisk aby podpisać petycję!

Imię*

Nazwisko*

Adres email*

Miasto*

Kraj*

Nazwa firmy

 *Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych i akceptuję politykę prywatności.

* Pole wymagane

Liczba osób, które już podpisały petycję:

1124

Dołącz do nich!

I pomóż nam ogłosić Maksymiliana „Patronem przedsiębiorców i startupów”
Podpisz petycję!

Ostatnie 10 osób:

Imie
Miasto
Kraj
Jakub
Warszawa
Polska
Bozena
Krakow
Polska
WOJCIECH
KRAKÓW
POLSKA
Jarosław
Zgierz
Polska
KRZYSZTOF
KRAKÓW
POLSKA
Maciej
Kraków
Polska
Michał
Zaborów
polska
Piotr
Bielsko-Biała
Polska
Krzysztof
Łódź
Polska
Katarzyna
Kraków
Polska

Powiedz znajomym o petycji!

Film promujący

Obejrzyj film promujący, a następnie prześlij go dalej!

Ambasadorzy projektu

Inicjatywę popierają m.in. znani przedsiębiorcy i dziennikarze.

Michał Sadowski

BRAND 24

Krzysztof Wąsowski

Adwokat

Paweł Burdzy

Dziennikarz

Maja Meissner

Meissner & Partners

Katarzyna Wierzbowska

Fundacja Przedsiębiorczości Kobiet

Marcin Kwaśny

Aktor

Maciej Koper

Przeznaczeni.pl

Paweł Kastory

DDB Warszawa

Ireneusz Jabłoński

Wiceprezydent Łodzi

Piotr Michalak

Akademia Biznesu Piotra Michalaka
Tomasz Chołast

Tomasz Chołast

Zrzutka.pl

Andrzej Targorz

Andrzej Targorz

Eventory

Szymon Ostrowski

Szymon Ostrowski

Forsal.pl

Paweł Zuchniewicz

Paweł Zuchniewicz

Dziennikarz

Adam Górecki

Adam Górecki

Coach

Tytus Cytowski

Tytus Cytowski

Cytowski LLC

Stefan Czarniecki

Stefan Czarniecki

HIFU Clinic

Michał Gembal

Michał Gembal

CMO, Arcus SA

Andy Brandt

Andy Brandt

CodeSprinters

Paweł Królak

Paweł Królak

CorazLepszaFirma

Błażej Kochański

Błażej Kochański

Marcin Franczak

Marcin Franczak

Convertiser

Dariusz Cupiał

Dariusz Cupiał

Tato.net

Rafał Chmielewski

Rafał Chmielewski

web.lex

Marcin Kozłowski

Marcin Kozłowski

Przedsiębiorca

Michał Trziszka

Michał Trziszka

cal.pl

Łukasz Kulicki

Łukasz Kulicki

Kulicki & Młynarczyk

Norbert Młynarczyk

Norbert Młynarczyk

Kulicki & Młynarczyk

Jacek Sapa

Jacek Sapa

Innowator społeczny

Robert Loranc

Robert Loranc

CEO, Loranc & Partners

Janusz Wardak

Janusz Wardak

Stowarzyszenie STERNIK

Arkadiusz Regiec

Arkadiusz Regiec

Beesfund SA

Krzysztof Włodarczak

Krzysztof Włodarczak

Do It Right e-consulting

Andrzej Sobczyk

Andrzej Sobczyk

Gloria24.pl

Bartłomiej Zarzecki

Bartłomiej Zarzecki

Menadżer

Aneta Brońska

Aneta Brońska

AIP Lublin

Koordynatorzy projektu na ziemi

Projekt koordynują na ziemi dwaj przedsiębiorcy, których historie wiąże się ściśle ze Św. Maksymilianem.
Maciej Gnyszka

Maciej Gnyszka

Inicjator petycji, wielbiciel Św. Maksymiliana, przedsiębiorca, fundraiser

Maksymiliana poznałem w szkole podstawowej. Któregoś dnia zwróciłem uwagę na wiszący w sali obraz przedstawiający wychudzonego mężczyznę w okularach i narzuconym na ramię pasiaku. Zaintrygował mnie, więc poprosiłem księdza, aby mi opowiedział o tym człowieku. Człowieku, którym oczywiście był święty Maksymilian. Od tamtej pory ojciec Kolbe towarzyszył mi w życiu. Dużo na jego temat czytałem, szczególnie o tym, jak stworzył Niepokalanów i rozwinął go w prężnie działający klasztor, na kształt przedsiębiorstwa. A kiedy kilka lat temu moja żona, Oleńka, była w ciąży, święty Maksymilian wymodlił dla nas mały cud. Zdrowie naszego synka było zagrożone, lekarze nie potrafili dać nam gwarancji, że wszystko będzie dobrze. Akurat trwał Rok Kolbiański, więc nie czekałem, tylko prosiłem świętego Maksymiliana o wsparcie i wstawiennictwo u Boga. To była swoista umowa sponsorska – obiecałem, że syn otrzyma po świętym imię. I Maksio się urodził, będąc żywym świadectwem łaski, jaką zostaliśmy przez Boga obdarzeni za wstawiennictwem świętego Maksymiliana. Na Gnyszkoblogu publicznie zadeklarowałem, że przez 2016 rok będę w ramach lektury duchowej czytał pisma świętego Maksymiliana Kolbe.Ale pomysł, aby na tym nie poprzestać, zakiełkował w mojej głowie jeszcze w wakacje. Święty Maksymilian to przecież najlepszy pośrednik dla przedsiębiorców, którzy chcą modlić się o pieniądze, aby za ich pomocą zmieniać świat na lepsze. Zakonne życie wzbogacił zapałem i pomysłowością, jakie ciężko obecnie znaleźć u jakiegokolwiek biznesmena. No dobrze, ale właściwie dlaczego święty Maksymilian? Kojarzymy go raczej właśnie z więziennym pasiakiem i bohaterską śmiercią w Auschwitz, ale przed wojną ten człowiek dawał codziennie świadectwo swojej przedsiębiorczości i życiowej zaradności. Od początku życia w zakonie kombinował. Był wynalazcą, który wprowadzał nowinki techniczne do powszechnego użycia – stworzył jedną z pierwszych stacji radiowych o zasięgu niemal ogólnopolskim oraz myślał nad stworzeniem w przyszłości własnego kanału telewizyjnego. Był wydawcą, drukarzem i publicystą w jednej osobie, jednocześnie pozostawał świetnym liderem, dzięki czemu skutecznie wciągał swoich braci i świeckich w realizację pomysłów. Działał nie tylko w Polsce, ale także w Azji, z godną podziwu odwagą i dalekowzrocznością. Nawet w trakcie okupacji nie przestawał być aktywny, tylko wciąż tworzył nowe zajęcia i miejsca pracy dla osób szukających schronienia w podlegającym mu Niepokalanowie. Dopiero drugie aresztowanie przez Niemców zdołało mu przeszkodzić. I jak tu nie prosić o pomoc takiego patrona? Dlatego zrodził się w mojej głowie pomysł na StartupNaMaxa – inicjatywę, która doprowadzi do ustanowienia Maksymiliana Kolbego patronem startup-ów i przedsiębiorców. Rozpoczęliśmy zbieranie podpisów pod petycją w tej sprawie skierowaną do Ojca Świętego Franciszka, którą staramy się przekazać mu podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.
Szymon Pawlica

Szymon Pawlica

Wspólnik Św. Maksymiliana, CEO - vintom.

Pamiętam, że jeszcze na początku mojego małżeństwa, wybraliśmy się z żoną do Niepokalanowa na małą pielgrzymkę. Zwiedzając tamtejsze muzeum, trafiłem na planszę, na której pokazano wszystkie inicjatywy św. Maksymiliana. Przyglądałem się jakiś czas i coraz bardziej do mnie docierało, jak niezwykłym był przedsiębiorcą. Wszystkie techniki i mechanizmy, jakie stosował, wyprzedzały swoje czasy o co najmniej dwie dekady. W przedwojennej Polsce uzyskał, obecnie nieosiągalny, nakład 1,5 miliona egzemplarzy czasopisma. A wszystko to robił sam, od podstaw. Przecierał drogę innym. W tamtym momencie, kiedy zrozumiałem, jak niezwykłym człowiekiem jest Maksymilian Kolbe, jak łączył duchowość i niezwykłą organizację pracy – poczułem z nim pewną duchową więź. I już wkrótce nadarzyła się okazja, żeby sprawdzić, czy jest to obustronna relacja. Przy prowadzeniu pierwszej firmy popełniłem sporo błędów. Zacząłem mieć wątpliwości, czy zakładać drugie przedsiębiorstwo, ale postanowiłem zawierzyć je św. Maksymilianowi. Chociaż „zawierzyć” to nie do końca precyzyjne słowo – zawiązałem z nim relację jak ze wspólnikiem. „Ja zakładam firmę jako żywy pomnik dla ciebie, a ty pomagasz mi ją rozwijać” – tak to mniej więcej wyglądało. Nie czekałem długo. Efekty, jakie osiągamy po roku działalności, przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Widać w tym rękę św. Maksymiliana. Od początku czułem, że św. Maksymilian jako patron przedsiębiorców to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Ta idea, którą otrzymałem chyba od samego Maksymiliana, rosła we mnie i różnym znajomym opowiadałem o niezwykłym świętym. I kiedy spotkałem Maćka Gnyszkę i opowiedziałem mu, jak Maksymilian się zajął moim przedsiębiorstwem, Maciek przyznał, że sam wpadł na pomysł ogłoszenia św. Maksymiliana patronem przedsiębiorców i start-upów. Ciekaw jestem, ile jeszcze osób Maksymilian powołał do tego zadania…